Wywiad dla Playboya ’12

Zbigniew Bartman: Sorry, ale jakiś chłopak rozpoznał mnie w sklepie. Nie podszedł, tylko  wysłał dziewczynę do sportowego, żeby kupiła piłkę do siatkówki i jak szedłem do was,  to poprosił mnie, żeby mu ją podpisac. A potem to już się posypało – zdjęcie jedno, drugie,  ktoś jeszcze…Dziś mam dzień wolny, a jutro z całym zespołem Jastrzębskiego Węgla zjeżdżamy w dół do kopalni.

PLAYBOY: Ale to nie jest karny zjazd? Dawniej prezesi górniczych klubów zabierali na dół piłkarzy, którzy słabo grali, aby pokazać jak wygląda naprawdę ciężka praca.

ZB: Nie. To akcja promocyjna.  Nie jest źle, jeśli chodzi o nasza postawę. Zdobyliśmy medal Klubowych Mistrzostw Świata.

PLAYBOY:  Czyli to nie jest pomysł trenera, żeby was zmotywować?

ZB:  Trener musi być dobrym psychologiem. Musi wiedzieć, w którym momencie poklepać zawodnika po plecach i powiedzieć „stary, nie martw się”, a kiedy takiego klienta ochrzanić.

PLAYBOY: Czyli powinien być jak tata?

ZB:  Raczej jak ojcic chrzestny, który spojrzy chłodnym okiem. Bo tata często patrzy przez pryzmat miłości do syna.

PLAYBOY: A twój ojciec? On podobno patrzy przez pryzmat statystyk.

ZB: To znana sprawa. Włosi opatentowali system statystyk, z którego korzysta cały świat i nazywa się DATA Volley. Oczywiście wszyscy żartują, że to TATA Volley i chodzi o tatę Bartmana.  Jest fachowcem i jeszcze kilka lat temu dostawałem od niego reprymendy po meczach.  Teraz juz odpuścił, bo widzi, że przez 10 lat profesjonalnego grania  osiągnąłem pewien poziom i nie warto wdawać się ze mną w polemikę.

PLAYBOY:  Co wtedy mówisz? „Tato, przecież wiesz, że jestem mistrzem”?

ZB: Nie. Raczej: „Daj żyć”. Ale ostatnio odpuścił i robi statystyki tylko dla siebie.

PLAYBOY:  Rodzice chcieli, żebyś został siatkarzem?

ZB: Starali sie ukierunkować mnie na sport, ale dawali mi wolną rękę.  Ojciec nie chciał, żebym wybrał siatkówkę, bo wiedział jak wredna jest to gra.

PLAYBOY:  Wredna?

ZB: Weźmy chociaż wczorajszy mecz. We wszystkich statystykach byliśmy gorsi od Kędzierzyna, a wygraliśmy.  Albo wyobraźmy sobie taką sytuację.  Jest końcówka ważnego seta.  Przegrywasz 23 do 24 i idziesz na zagrywkę. Masz tysiąc myśli. Zagrać łatwą piłkę? Nie zepsujesz zagrywki i nikt się do ciebie nie przyczepi. Zaryzykować i zagrać mocno? Zepsujesz – wszystko będzie na ciebie, będziesz tym najgorszym. Zagrasz dobrze – będziesz bohaterem. Jak mówimy: w siatkówce droga od bohatera do frajera jest taka (pokazuje palcami szczyptę). Wybierasz wariant bezpieczny. Przeciwnicy mają idealne przyjęcie, idealne rozegranie, siatkarski gwóźdź i po meczu. Jak wracasz do domu, myślisz 5 tysięcy razy,  co by się wydarzyło, gdybyś zagrał mocno. Może byś zepsuł, a może byś przebił, byłby punkt i mecz toczyłby sie dalej.  Ja wielokrotnie miałem takie myśli  i zawsze wychodziłem z zalożenia, że  wolę zaryzykowac, iż zaryzykowałem.

PLAYBOY:  Więc zawsze ryzykujesz?

ZB: Kiedyś tak.  Jeszcze rok temu nie miałem skrupułów i zawsze wybierałem opcję tę bardziej ekstremalną, bo często dawało to pozytywne efekty. Ale pojawił sie taki okres, że karta sie odwróciła  i teraz zmieniam styl zagrywki  końcówkach.  W ten sposób tez okazuję zaufanie do kolegów z zespołu – daje czas chłopakom na przygotowanie obrony i pokazuję, że wierzę, iż oni mogą to skończyć.

PLAYBOY:  Trener Niemczyk prowadząc żeńską kadrę siatkarek cieszył się, że jego dziewczyny dbają o wygląd. , bo rywalki widząc, że Polki są ładniejsze, denerwowały się. A jak wygląda wojna psychologiczna w męskiej siatkówce?

ZB:  Można kilku zawodników „nabitych”, którzy wysoko skaczą i mocno atakują, wypuścić na rozgrzewkę, żeby kilka „gwoździ wbili” i żeby przeciwnicy zobaczyli, że  to nie przelewki. Często jest to jednak gra słowna pod siatką.

PLAYBOY:  A co sobie mówicie? To co Materazzi do Zidane’a?

ZB: Aż tak personalnych wycieczek może nie ma. Ostatnio, gdy Nowakowski atakował pół metra nad Włochem Mastrangelo (36 lat), pod siatka padały takie słowa jak „Skacz dziadek, skacz, bo nie możesz doskoczyć”

PLAYBOY:  W jakim języku?

ZB: Po włosku, bo większość z nas miała stycznośc z tym językiem. Nawet z Serbami wszystkie utarczki słowne były po włosku.  Z samymi Włochami to odrębna historia. Nie moge wam zdradzic metody Michała Kubiaka, ale nie pojawił sie na boisku, a wykonał dla nas 50 % roboty. Tak „ugotował” włoskiego rozgrywającego, że chłop po dwóch setach nie był w stanie grać. Myslał tylko o tym, żeby dopaść Kubiaka i go skopać.

PLAYBOY:  A doszło kiedyś do rękoczynów?

ZB: W lidze czeskiej rozgrywający przeszedł pod siatką i „wypłacił gonga” rywalowi.

PLAYBOY: Ciebie nie korciło, żeby przejść za siatke i ręcznie coś wytłumaczyć?

ZB: Były takie sytuacje. Na szczęście nie doszło do tego, bo skończyłoby się skandalem i dyskwalifikacja.

PLAYBOY:  Często zmieniasz kluby. Masz dopiero 24 lata, a Jastrzębski Węgiel to już twój 10.  zespół. Jak to jest ciągle wkomponowywać się do nowej drużyny?

ZB: Tylko w jednym klubie grałem dłużej niż rok. W polskiej lidze zawodnicy się znają, a za granica wszyscy na początku sa otwarci, chcą cię poznać, pomóc. Nie ma większych problemów z aklimatyzacją. Gorzej, jeśli ktoś wchodzi na „macho”: Jestem nowy, ale ja tu będę rządził.  Ty się ustaw tak, ty – tak , nie przeszkadzaj i wystawiaj mi wszystkie piłki, bo ja tu będe gwiazdą.

PLAYBOY: Zrobiłeś tak kiedyś?

ZB: Nie. Swoją pozycję staram sie budować przez dobrą grę. Poza tym lubię o sobie myśleć, że mam niezwykłą zdolność adaptowania się do nowych sytuacji. Dzięki temu w ciągu 10 dni  udąło mi się przestawić z pozycji przyjmującego, na której gram w klubie, na atakującego w kadrze. A to jest naprawdę inna bajka. Teraz musze podjąć decyzję, na jakiej pozycji mam grać.  Konsultowałem się już z trenerem Anastasim po Pucharze Świata i doszliśmy do pewnych wniosków, co trzeba zrobić…

PLAYBOY:  Anastasi powiedział:  „zmień klub na taki, gdzie będziesz grał jako atakujący”?

ZB:  Nie. Ja powiedziałem Anastasiemu, że chciałbym zostać w Jastrzębskim Węglu na dłużej.  I nie myślę o sezonie, czy dwóch, ale naprawdę na dłużej, bo tu jest tak, jak sobie wyobrażałem, i organizacyjnie, i sportowo.  Znalazłem miejsce, gdzie moge pograć dłużej i sie rozwinąć, ale jesli nie będą mnie chcieli na pozycji, na której mam grac, no to…Zależy jaką wizję zespołu będzie miał trener klubowy, a przede wszystkim prezes.

PLAYBOY:  Znany jesteś z tego, że mówisz co myślisz, niepolitycznie, ale polityka sama przychodzi do siatkówki. Kiedy kadra wraca z kolejnym medalem, to jest śniadanie u prezydenta, obiad u premiera…

ZB: Tym razem nie zapraszali, bo było po wyborach… (śmiech)

PLAYBOY:  Jak to wygląda z waszej perspektywy? Ktoś mówi: „Nie podoba mi się. Nie ide”?

ZB: Jak nie idziemy, to nie idzie nikt. Jesteśmy zespołem . Jeżeli dostajemy od prezydenta order, to jest to dla nas niesamowite wyróżnienie i nikt z tego nie zrezygnuje, bez względu na to jakie by miał poglądy polityczne. Zresztą nie wypada odmówić. Jak często dostaje się zaproszenie od premiera?  Teraz nie było, choć drugie miejsce w Pucharze Świata to największy sukces w całej historii polskiej siatkówki.  Nawet wiekszy niż złoto olimpijskie w 1976 roku, bo wtedy na wysokim poziomie grało 5 drużyn: Rosja, Japonia, Kuba, NRD i Polska, a reszta to byli kelnerzy. A teraz wychodzisz na Egipt…

PLAYBOY:  Albo Iran.

ZB:  (smiech) i wcale nie możesz być pewny, że ich „spakujesz”.

PLAYBOY:  Nowoczesna siatkówka to także stroje. Zwłaszcza kobiece.

ZB:  Federacja stara się, aby ten sport miał jak największa popularność, a u kobiet to logiczne, że bardziej obcisłe stroje sa bardziej atrakcyjne.

PLAYBOY:  A jak wam każą grać z gołymi klatami, jak w siatkówce plażowej?

ZB: To nie mozliwe w hali, bo bez koszulki nie rzucisz się. Zdarłbyś całą skórę. Ale juz od długiego czasu walczymy, by mieć koszulki bez rękawków i nie możemy tego przeforsować.  Byłoby wygodniej, bo bark pracuje we wszystkich płaszczyznach. Zauważcie też, że jako jedyna drużyna gramy w koszulkach z kołnierzykiem.

PLAYBOY: Ale bez krawata. I bez orzełka.

ZB:  Po akcji Michała Kubiaka w meczu z Argentyną, kiedy przeskoczył baner reklamowy, wpadł na stoliki i obronił piłkę, Krzysztof Ignaczak stwierdził, że Michał poszedł jak dzik w żołędzie.  To się tak spodobało, że ochrzczono nas Dzikami. Teraz smiejemy się, że zamiast orzełka powinniśmy mieć dzika.  Ale powaznie mówiąc gramy z flagą na piersi i jest to symbol narodowy. To jest najważniejsze. Mamy ją na sercu. Gdyby mi zdjęto tę flagę, a zamiast niej wstawiono logo PZPS, nie byłbym zachwycony.

PLAYBOY:  Jako 18-latek pojechałeś grać do Włoch. Sam?

ZB: Na początku z rodzicami. Przez półtora miesiąca mieszkalem u kolegi z drużyny. Gdy dostałem już swoje mieszkanie, rodzice przyjechali i przez te 2 lata w klubie, spędzili u mnie. Dojechała też dziewczyna.

PLAYBOY:  Później była Turcja.

ZB: To był pierwszy klub, w którym na mnie stawiano. Mieliśmy fajny zespół i troszke szalonego trenera, który np. przed meczem mówił, że kto lepszego siatkarskiego gwoździa postawi, to gra.  Stamtąd musiałem wrócić do Polski, aby coś udowodnić, bo pojawiały się glosy, że to słaba liga, że nie wiadomo jak Bartman tam gra – bo w dobie Internetu to trudno sprawdzic. Byłem już w takim wieku, że trzeba było zacząć pukac do drzwi reprezentacji. Wróciłem i w Częstochowie zostałem najlepiej punktującym ligi.

PLAYBOY:  Do Rosji trafiłeś…

ZB: …skuszony wielkimi pieniędzmi. To była też szkoła życia. Przywieźli mnie pod mój blok, spojrzałem i pomyślałem: Nie wierzę! Pustkowie, 5 bloków. Z zewnątrz sypiąca się płyta. Na klatce smród. Wchodze do mieszkania – SZOK!W środku wszystko nówka-sztuka. Telewizor plazmowy jeszcze w kartonie, wszystko nowe: pościel, ręczniki, całe wyposażenie jeszcze zafoliowane i w paczkach. Pierwszy przelot na mecz – wszedłem do Tu- 134, obróciłem się na pięcie i mówię: Ja nie lecę! Wnętrze wyglądało, jakby zatrzymało się na latach 70.  Okienka miały metalowe ramy,  na których były ślady spawania. Ale nie miałem wyjścia, musiałem lecieć. Najbliżej do sąsiedniego miasta, gdzie graliśmy mecz było 1200 km.

PLAYBOY:  We Włoszech też coś cię zaszokowało?

ZB: Miałem 18 lat i wcześniej się nasłuchałem, ze tam taki profesjonalizm, ze alkohol to tylko lampka wina i to tylko do posiłku.  Przyjechałem i drugiego dnia po treningu slyszę:  „I co, młody? Idziesz z nami? Chlapniemy po jednym drinku”. „Jak to? To wy możecie pic alkohol?”. Byłem w szoku.

PLAYBOY:  A jak u ciebie z alkoholem?

ZB: Dobrze (śmiech). Lubię wino, szczególnie z południa Włoch z Apulli, bo grałem w Taranto. Lubię Primitivo di Manduria, Primitivo di Taranto, Montepulciano, ale…lubię też wódkę.  Co mam powiedziec. Jestem Polakiem i lubię wódke, tyle że wiem, kiedy mogę.

PLAYBOY:  A kiedy możesz? Na wakacjach?

ZB: Tak. Wakacje są raz do roku, więc dużo człowiek nie wypije.  Druga sprawa, to wielkie sukcesy.  Wtedy wiadomo, że się świętuje i jest nawet ciche pozwolenie od trenera. Głowa musi jakoś odreagować.

PLAYBOY:  Zdarza się, żeby ktoś grał na kacu?

ZB: Nie, to chyba niemożliwe. A na treningu po imprezie, jest dodatkowa koncentracja i człowiek daje z siebie nawet więcej, żeby nie padł na niego choćby cień podejrzenia.

PLAYBOY:  To teraz każdy, kto zbyt intensywnie trenuje bedzie podejrzany. A inne używki? Przecież siatkarze palą.

ZB: Tak, dużo palą, ale papierosy to mój największy wróg. Nie palę.

PLAYBOY:  Jak nie używki, to odżywki?

ZB:  W wyczynowym sporcie nie ma szans bez odżywek. Mamy ludzi, którzy przygotowują dla suplementy.
Białko to jest podstawa, sa też witaminy, koenzym Q10 itd.  Sam nawet nie znam wszystkiego. Budzisz się, myjesz zęby i siup – koktajl białkowy. Potem śniadanie. Przed spaniem to samo.  Zawsze po siłowni jest białko, L-karnityna, witaminy, minerały. Wszystko z atestami olimpijskimi. Ważne jest, żeby firma produkująca odżywki, miała swoją linie produkcyjną.  Bo jeśli robi je na liniach farmakologicznych, na których produkuje się leki, to może coś z nich zostać, a to już mogą być środki niedozwolone.

PLAYBOY:  Czego nie powinniście jeść?

ZB: Na finale Ligi Światowej nasz człowiek od diety biegał po stołówce, kłócił się z kelnerami, bo był szwedzki stół i stały desery.  Kazał to zabierać. I masło.  I krzyczał „zabierzcie mi to masło stąd!”. Było dużo śmiechu. Ja deseru sobie nigdy nie odmawiam, ale na szczęście mam dobry metabolizm.

PLAYBOY:  Doping w siatkówce nie istnieje?

ZB: Nie słyszy się o takich rzeczach. Zawieszono dwóch gości,  ale to za maryśkę, a nie za doping. Życzę powodzenia temu, kto chciałby się najarać przed meczem, wyjśc i zagrać.

PLAYBOY:  Czy w siatkówce są bad-boye?

ZB: Jeśli mówimy o kimś, kto jest zadziorny i nie daje sobie w kasze dmuchać, to takich jest wielu. Dzięki temu, że kilku jest w reprezentacji, to ta drużyna ma charakter i widać, że walczy o każda piłkę. W tych kategoriach to ja jestem bad-boyem,  Kubiak.  Bartek Kurek też jest cichym bad-boyem, bo jak ktoś mu na odcisk nadepnie, to nie popuści. A jeśli chodzi o to, żeby pić, zdemolowac knajpę,  dać komuś w ryj – to grupa takich bad-boyów była na początku lat 90. Ooo, wtedy działo się dużo.  Moja generacja miała okazję załapac się na końcówkę ich karier. Ale kiedy pojawił się trener Lozano, to zaszczepił ducha niesamowitego profesjonalizmu. Nawet ci, którzy wcześniej duzo bawili się zobaczyli, że nie tędy droga i czas się zmienić, jeśli chce się cos osiągnąć.

PLAYBOY:  Kadra ma zgrupowania w Spale?

ZB: Tak, to nasz drugi dom. Mamy tam cały swój korytarz, pokoje od 371 do 378.  Osiem pokoi dwójek – cały nasz sektor i my tam rządzimy. Kiedy się zjeżdżamy, to pierwszego dnia witamy się, opowiadamy, jest piwo – jedno, drugie. Oczywiście na piwie się kończy, bo następnego dnia dwa treningi i wszyscy by się rozsypali. Siedzimy i gadamy do 1 w nocy. Wtedy buduje się ta fajna atmosfera.

PLAYBOY:  Jeśli na zgrupowania równolegle trenują dziewczyny, to jest jakaś integracja?

ZB:  Na tyle, na ile może być, bo nie wszyscy sa singlami. Ojcowie, głowy rodzin, raczej się nie integrują.  A pozostali… Zdarza się.

PLAYBOY:  Przedstawicielki jakich dyscyplin preferujecie? W PLAYBOYu lubimy siatkarki.

ZB:  No tak. Była Anna Barańska – pierwszy set. Milena Radecka – drugi set.  Czas na trzeci.

PLAYBOY:  Kogo byś zaproponował?

ZB: No, może tym razem politycznie, bez nazwisk, bo któraś mogłaby się obrazić, że o niej zapomniałem, ale np. tyczkarki – zgrabne długie nogi, jędrne ciała.

PLAYBOY:  A spoza świata sportowego? Jaki typ kobiety ci się podoba?

ZB: Ooo. Nie mam jakiegoś typu. Ogólnie wolę szczupłe, ale mam wielki rozrzut – od Jessiki Alby przez Millę Jovovich po Halle Berry.

PLAYBOY:  Jest wspólny mianownik – sa piękne. A możesz porównać fanki w Polsce, Turcji, Włoszech i Rosji?

ZB: Polski są- nie chce, aby zabrzmiało to źle – najbardziej fanatyczne. We Włoszech były najbardziej bezpośrednie.  Po mecz mówiły: „Chodź, idziemy na imprezę. A potem zaprosisz mnie do siebie, czy wolisz iśc do mnie?”.

PLAYBOY:  Myśleliśmy, że Rosjanki są takie konkretne.

ZB: Jak wchodzisz do klubu w Rosji, musisz mieć konkretny zegarek i ciuchy minimum Armani. Ooo, to wtedy są bardzo konkretne. W Turcji byłem z dziewczyną, więc trudno mi powiedzieć, ale tam jest inaczej ze względu na religię. Mój klubowy kolega strasznie walczył o siostrę innego zawodnika z naszego zespołu, Turczynkę, ale ona od dziecka była już obiecana innemu, więc nic z tego nie wyszło.

PLAYBOY:  Jak sobie radzisz z fankami?

ZB: Jeśli dobrze poszedł mecz, szybko wygraliśmy 3:0 i specjalnie się nie namęczyłem,to mam więcej cierpliwości, żeby rozdawać autografy, ale jeśli będzie 5 setów i – nie daj Boże – jeszcze przegram, to wiecie : tu zagrałeś mecz, na konferencji coś trzeba było powiedzieć, cały czas myślisz jeszcze, co było nie tak, część kolegów już czeka w autobusie, musisz jeszcze iść do szatni, a tu nagle leci na ciebie tabun… Wczoraj po meczu poprosiłem: „Bądźmy wyrozumiali dla siebie i zróbmy jedno grupowe zdjęcie”. I dziękuję im, bo się zgodzili.

PLAYBOY: W dobie internetu łatwo zostać okrzykniętym bucem.

ZB: Własnie do tego zmierzam. W LŚ było już dobre pół godziny po meczu z Amerykanami, a ja ciagle rozdawałem autografy.  Ci, którzy dostali podpisy, mówią „Fajny gość”. Ale bark już mnie boli, bo jak rozdasz 500 autografów, to czujesz. Jeszcze do każdego zdjęcia usmiech numer 5. Więc w pewnym momencie odwracasz sie, bo inaczej nigdy nie skończysz. Tylko, że ta, której już się nie podpiszesz, mówi „Ale cham”.

PLAYBOY:  To głównie nastolatki?

ZB: Sa faceci, są kobiety – starsze, młodsze, ale oczywiście większość to dziewczynki 13, 14 lat.  Dla nich takie rzeczy są ważne i ja to rozumiem. Sam jak grałem w kosza to miałem plakat Shaquille’a O’Neala na drzwiach, a potem, jak w siatkówkę – Andrei Gianniego. Za sprawą ojca mogłem być troszkę bliżej reprezentacji i pamiętam jak walczyłem, żeby dostać koszulke Murka lub Świderskiego.  Kiedy jako 13-latek dostałem od „Świdra” koszulkę i przyszedłem w niej na trening, to wiecie jaki byłem kozak?

PLAYBOY: Czy siatkarze mają swoje grouppies?

ZB: Chyba jak wszyscy sportowcy. Ja jeszcze – jak totalny debil – zrobiłem sobie rejestrację ZIBI i nieraz zdarzało mi się wrócić po meczu do samochodu i znaleźć za wycieraczką jakieś koperty.  i numery telefonów. Raz po meczu przy wyjściu do tunelu dziewczyna woła mnie „Zibi, Zibi!”. Podchodzę, a na mówi „Masz do dla ciebie” i daje mi niebieskiego pluszowego miśka. „Dziękuję, super”.  Wziąłem go i idę do szatni. Przyglądam się, a do niego przymocowane zalaminowane zdjęcie dziewczyny i tekst: „Pozwól, by jeden z meczów, który wygrasz, był wygrany dla mnie” i numer telefonu.

PLAYBOY: Pamiętasz jak ona wyglądała?

ZB: Ciemne włosy…Ale są inne przykłady. Jak wróciliśmy z Izmiru po zdobyciu Mistrzostwa Europyi jechaliśmy otwartym autobusem przez Warszawę, leciały na górę staniki. Podpisy na klatkach piersiowych tez były. Kiedy grałem w Politechnice Warszawa, zawodnicy mieli załozone profile w internecie, było zdjęcie, opis i e-mail. Każdy mógł napisac! Ile wtedy dostałem ogłoszeń matrymonialnych!

PLAYBOY: Zapytamy po męsku. Nie skorzystałes?

ZB: Nie lubię randek w ciemno. Nie oszukujmy się. Uroda ma znaczenie. Jak mi się dziewczyna spodoba, to dopiero wtedy chcę ją poznac. A wyobraźcie sobie taką sytuację: dostajesz maila napisanego konkretnie. Nie mówię seksoferta, ale napisany z polotem, widać, że dziewczyna ma cos w głowie. Bez zdjęcia, albo zdjęcie czarno-białe, takie, że nic nie widac. Idziesz na spotkanie: „To Ty?”. „Aha”. „Pomyłka”. „Jaka pomyłka? Przecież wiem kim jesteś”. I co zrobisz? Teraz już nawet przestałem te maile przeglądać.

PLAYBOY: Gdy składasz autografy, to widzisz jak dziewczyna wygląda. Daje ci swój numer…Nie było takiej sytuacji?

ZB: Nie przypominam sobie. Może to trochę moja wina, bo podchodzę do tego automatycznie, że nawet nie patrzę  komu podpisuję. Widzę tylko kartki. Inaczej trwałoby to cały dzień. Ale staram się nie odmawaić. Jedyne, czego nie robię to zdjęcia w lokalach. Wiecie co się dzieje? Ktoś pstryknie ci fotę, a potem coś mu się nie spodoba, wysle do klubu i napisze – zawodnik był o tej godzinie w takim lokalu i wypił 8 litrów wódki,a ty siedziałeś z soczkiem.

PLAYBOY: Jesteś fanem aut. Od dawna?

ZB: Jako 10-latek potrafiłem poprosić ojca, aby kupił mi katalog samochodowy i sprawdzaćmodele, dane techniczne, osiągi, ceny.

PLAYBOY: Czy teraz już masz pieniądze, żeby kupić samochód jaki chcesz?

ZB: Własciwie tak. Mógłbym wydać wszystkie pieniądze i kupic sobie ferrari, ale w siatkówkę nie będe grał wiecznie. Jak skończę karierę w wieku 36 czy 37 lat, chce mieć jeszcze jakiś kapitał. Może gdybym grał w piłkę nożną, to teraz nie miałbym 2 aut, tylko 6.  Kiedy wróciłem z Turcji kupiłem Audi Q7, bo na polskie drogi to idealne auto. Jest duże. Fotel mam odsunięty do końca, ale jeszcze za mnie się ktoś wciśnie.  Jak złoże siedzenia, to mogę nawet spać. Rok temu kupiłem Renault Megane RS, bo Audi, choć ma te wszystkie czujniki, kamery, to jednak nie wszędzie nim zaparkujesz.

PLAYBOY: Dobra, dobra. Kupiłeś RS-a, bo zasuwa.

ZB: (śmiech) Jest fajny do miasta, ale nie ukrywam, że mam ciężką nogę.

PLAYBOY: Na torze już go próbowałeś?

ZB: Nie. Ja na co dzień robię tor. Potrzebny mi był samochód, który ostudzi moja gorączkę. Mam taka regularna co dwa lata. Palma mi wali, siedze całymi dniami, przeglądam auta w internecie.

PLAYBOY: Co przewidujesz na następną „palmę”?

ZB: BMW serii M, tylko nie wiem, czy 3 czy 5.

PLAYBOY: Mamy nadzieję, że po tym wywiadzie dealer BMW przeczyta i zadziała.

ZB: Pozdrawiamy dealera BMW. Chętnie się usmiechnę do jakiegoś zdjęcia.

PLAYBOY: A plany związane z dziewczynami?

ZB: Chciałbym jak najszybciej znaleźć taka, z która mógłbym związać się na dłużej.

PLAYBOY: W takim razie zapraszam na imprezę PLAYBOYA na wręczenie nagród FotoErotica. Nawet jeśli kogoś tam nie znajdziesz, to samo szukanie będzie przyjemne. A i nikt cię nie sfotografuje z drinkiem. .. jeśli go nie weźmiesz do ręki.

ZB: Trener mnie nie zwolni, ale będe musiał u trenera powalczyć.

Tekst: Marcin Klimkowski, Marek Krześniak
Zdjęcia: Michał Łuczak.



„Potwierdziło się to, co myślałem” wywiad dla SportoweFakty.pl
Tomasz Stawarski: Jest pan nowym zawodnikiem rzeszowskiej drużyny, to będzie pierwszy sezon w barwach Asseco Resovii. Co sprawiło, że wybrał pan właśnie zespół mistrza...
Zbigniew „Student” Bartman
Pomimo braku wolnego czasu reprezentanci kraju postanowili podjąć próbę uzyskania wykształcenia wyższego. Jak donoszą media oraz oficjalna strona jednej z wrocławskich uczelni, Zbigniew Bartman oraz...
Spotkanie z Asseco Resovią
Asseco Resovia i „Kula Bowling & Club” zapraszają na spotkanie z siatkarzami!   W następną środę, 29 sierpnia o godz. 19.00 w klubie „Kula Bowling & Club”, który mieście...
Wypowiedzi po drugim meczu w Kędzierzynie-Koźlu
Kapitan Jastrzębskiego Węgla, Zbigniew Bartman „Rywalizacja jest w stanie 1:1. Już pojutrze gramy w Jastrzębiu i zobaczymy jak potoczy się gra. Nasza gra wyglądała gorzej...
Pierwsze miejsce w grupie F i awans do półfinału
W drugim meczu grupowym polscy siatkarze pewnie pokonali Kubę 3:0 i zajęli pierwsze miejsce w grupie F. Wieczorne spotkanie Bułgaria – USA zadecyduje, z...
Polacy wciąż w grze – canarinhos odesłani do domu
Pierwszy mecz Polaków w Final Six Ligi Światowej i od razu wygrana. Po pięciosetowym boju z Brazylią to Polska okazała się lepsza (w sumie...
Resovia jak mercedes
Marcin Lew: Twoje przyjście do Rzeszowa to dość niespodziewany transfer. Wydawało się, że opuścisz PlusLigę. Kiedy pojawił się temat przejścia do Asseco Resovii? Zbigniew Bartman:...
Brazylia na kolanach po raz trzeci!
Podopieczni Andrei Anastasiego wygrali  w Tampere z Brazylią 3:1 (25:22, 25:23, 21:25, 25:22) i zapewnili sobie udział w Final Six Ligi Światowej w Sofii....
Nowy atakujący Resovii
Mistrzowie Polski zakończyli kompletowanie składu na sezon 2012/2013. Kto powalczy o obronę złotego medalu? Drużyna z Rzeszowa nie poczyniła diametralnych zmian w składzie. Zupełnie nowym...
Wciąż niejasna przynależność klubowa
Kluby Plus Ligi rozpoczynają treningi już za dwa miesiące. Większość transferów jest już jasna, a nas nurtuje jedna kwestia: gdzie w przyszłym sezonie zagra...
Bartman: nie jestem gwiazdą
- Nie jestem gwiazdą – mówi serwisowi internetowemu brazylijskiej telewizji Globo TV atakujący reprezentacji Polski Zbigniew Bartman. – Wielką gwiazdą Polski jest siła naszego...
Bartman wciąż bez klubu
Zbigniew Bartman jest jedynym siatkarzem z podstawowego składu reprezentacji Polski, który nie ma podpisanego kontraktu na nowy sezon. Ta sytuacja może się zmienić po turnieju...
Liga Światowa ruszyła pełną parą!
Maj dobiega końca, a my już mamy za sobą pierwszy etap. Grupa B, w której znajduje się Polska, zakończyła turniej w Toronto i w...
Koniec żartów w kadrze
Stroje w klubowych barwach zostały w końcu zmienione na stroje reprezentacyjne.  Po inauguracyjnym meczu w łódzkiej Atlas Arenie, w którym przeciwnikiem biało-czerwonych była Australia....
Transferowy szok
Wraz z końcem sezonu ligowego rozpoczęły się transfery zawodników. Wychodzi na to, że Jastrzębski Węgiel, który w ubiegłym sezonie był budowany od podstaw, w...